POROZMAWIAJMY O NICZYM – CIEMNOŚĆ, CZ. I

Wyobraź sobie źródło światła o wysokiej mocy, ustawione za Tobą tak, że możliwe jest uzyskanie cienia Twojego palca na olbrzymim odległym o ponad setki tysięcy kilometrów od Ziemi ekranie. W przeciągu ułamka sekundy poruszasz palcem, którego koniuszek zakreśla drogę długości kilku centymetrów. Jego cień mógłby pokonać w tym samym czasie odległość tysięcy kilometrów, zatem poruszałby się z prędkością większą od prędkości światła. Ale przecież zgodnie z teorią względności Einsteina nic nie może poruszać się szybciej niż światło

Aby rozwiązać nasz paradoks, musimy zastanowić się, czym jest cień, który zdaje się przełamywać nieprzekraczalną barierę. A jest on niczym więcej niż.. niczym. Brak obecności cząstek światła (fotonów) w przestrzeni skutkuje ciemnością. Cień, który przesuwa się błyskawicznie po naszym kosmicznym ekranie nie stanowi informacji w sensie fizycznym. Jest jedynie projekcją, możliwą dzięki informacji przesyłanej z Ziemi do ekranu, którą to informacją jest światło. Światło to w jednej chwili rozjaśnia ciemność w pewnych miejscach na ekranie, by po upływie bardzo krótkiego czasu rozjaśnić ją w innych. Robiąc to płynnie pomiędzy początkowym i końcowym położeniem cienia, daje wrażenie jego ruchu z nadświetlną prędkością. Wędrówki, która stanowi tak naprawdę stopklatki kosmicznego filmu ,,przesłaniania” i ,,odsłaniania” ciemności w różnych momentach. Ale skoro ciemność rozumiemy jako niedostrzegalne przez nas niefizyczne nic, co w takim razie z ciemną materią, która jest jak najbardziej fizyczna, a jednak przez nas niewidzialna?

Ciemna materia zajmuje znaczną część galaktyk i gromad oraz przestrzenie pomiędzy nimi. Choć nie jesteśmy w stanie jej dostrzec, jak najbardziej istnieje, a dowodów na to dostarczają obserwacje ruchu gwiazd, na które grawitacyjnie oddziałuje. Tajemnicze ciemne obiekty nie emitują ani nie odbijają promieniowania świetlnego. Podobnie rzecz ma się z czarnymi obiektami na Ziemi, które jednak widzimy, ponieważ pewną część promieniowania odbijają. Pochłaniają go jednak więcej niż powierzchnie o innych kolorach. Świetnie obrazuje to farba Vantablack odbijająca zaledwie 0,035% padającego promieniowania. Reszta dostaje się między nanorurki węglowe, na których wielokrotnie się ugina i niczym w labiryncie nie może wydostać się z tej pułapki. Wypukłości i wklęsłości przedmiotu nią pomalowanego przestają być widoczne. To jednak nie jedyny sposób uwięzienia światła. Innym przykładem są czarne dziury – skupiska materii w kosmosie, tak gęstej, że pochodzące od niej przyciąganie grawitacyjne uniemożliwia wydostawanie się z niej światła. Wszystko co wpadnie do czarnej dziury, przestaje być zatem widoczne dla obserwatora na zewnątrz.

Działanie farby pochłaniającej 0,035% padającego promieniowania

Ciemność jest zatem pewną niefizyczną właściwością, która może dotyczyć fizycznych ciał i wynikać z braku światła w ich otoczeniu bądź pochłaniania dużej ilości światła przez te obiekty. Co jednak się dzieje, kiedy w przestrzeni brak jest nie tylko fotonów, ale również materialnych obiektów? Czy takie nic istnieje? A może pustka to kolejna iluzja? Zawierająca tajemnicze ciemne moce ciemnej energii…